„Jak Cię widzą tak Cię piszą” – głosi stare przysłowie. Strój pierwszy rzuca się w oczy, i na jego podstawie oceniamy oraz nierzadko podejmujemy decyzje. Na podstawie ubioru jesteśmy w stanie określić, czy ktoś wzbudza w nas zaufanie, podziw, czy wręcz przeciwnie – odrzuca i zniechęca. To szczególnie ważne, gdy ktoś kandyduje na urząd prezydenta RP.

 

Polityczny dress code
Zacznijmy od tego, czym jest dress code, bo to nie wydaje się być dla wszystkich kandydatów oczywiste w tej kampanii. To zbiór zasad dotyczących odpowiedniego ubioru do okazji, jeden z kluczowych elementów savoir vivre – tak głosi definicja. Spośród jedenastu osób ubiegających się o najważniejsze stanowisko w państwie wybrałem tych, którzy mają problem z elementarnymi zasadami. Co ciekawe: są to kandydaci, którzy w polityce mają niewielkie doświadczenie, co sugeruje, że ich odbieganie od pewnych norm, chociażby tych w kwestii politycznego ubioru, może być manifestacją buntu i pokazem indywidualizmu. Warto pochylić się nad tym, kiedy komunikacja w stylu „jestem inny, wyrazisty i tym się wyróżniam” zmienia się w zbędny ekscentryzm z pejoratywnym zabarwieniem. To może maskować merytoryczne aspekty kandydata: jego program, wypowiedzi, charyzmę, czy nawet inteligencję. Zatem, kto popełnił błędy wizerunkowe?

 

Magdalena Ogórek 
Od początku jej kandydatura wzbudza kontrowersje i skazana była na medialny lincz. Redaktorzy bez ogródek głosili, że jest fanaberią Leszka Millera i nie ma szans na zwycięstwo. Złośliwi mówili, że to modna pokazówka, by mówiono więcej w mediach o upadającym SLD. Sprytne?
Tymczasem jest wysoko notowana w sondażach. Niekiedy nawet wyżej od osób mających bogatsze doświadczenie polityczne: Wandy Nowickiej, Janusza Palikota, czy Janusza Korwin-Mikkego. Uważam, że mogłoby być jeszcze lepiej, gdyby Magdalena Ogórek zrezygnowała z ekscentrycznych, modnych stylizacji, które niepotrzebnie odwracają uwagę od tego, co ma do powiedzeniaZbędne ozdobniki. Rozpraszacze.

 

Bo kandydat merytoryczny to taki, który skupia uwagę na sobie, przez prezentację inteligencji, programu wyborczego, najlepszych cech, jakie oferuje – nie via stylizacje. Modnie ubrać się może każdy, to nie sztuka. Inteligencji i doświadczenia w tak prosty sposób się nie nabywa.
Tymczasem kandydatka SLD szokuje pojawiając się na cmentarzu w krótkiej – aczkolwiek modnej – sukience, którą prowokuje prasę plotkarską. Jej słynne zdjęcie, na którym trzyma znicz obiegło internet i stało się obiektem drwin. Potem było tylko gorzej: Ogórek pojawiła się na pokazie mody(!) w kusej sukience przypominającej halkę. Media grzmiały: czy kandydatce ubiegającej się o najważniejszy urząd w państwie wypada? Rozgorzały dyskusje, uruchomieni zostali eksperci. Pytanie, czy to wpadka, czy sprytnie realizowana strategia sztabu; kampania supernowoczesna, z którą Polacy obcują pierwszy raz – stąd ten tzw. hejt?

 

Abstrahując od aspektów marketingu wątpliwego etycznie – wg mnie nie wypada tak „nosić się” kandydatce na prezydenta. Stylizacje powinny być dobierane tak, by miała nienaganny, schludny strój – i tyle. Nie musi być od razu tak niemodna i sztywna jak Angela Merkel, ale nie powinna być też tak krzykliwa jak zwariowana ikona mody. Bo nie jest nią w tej chwili – powiedzmy to sobie jasno – jest wysoko notowaną i promowaną z budżetu partii kandydatką na prezydenta RP. Jest kobietą, której stylizacje odciągają uwagę od tego, co ma do powiedzenia. To zaburza odbiór jej, jako osoby kompetentnej, poważnej i traktującej swoją kandydaturę z należytym szacunkiem. 

fot. Pudelek

fot. Pudelek

fot. Super Express

fot. Super Express

Paweł Kukiz
Rockowa dusza. Człowiek z misją, spoza układu – tak się reklamuje. Pragnący zmian, pozbawienia władzy tych, którzy w jego ocenie okradają Polaków. Gotowy do transformacji na skalę ogólnopolską. „Potrafisz Polsko!” – przekonuje lider zespołu Piersi, ale nie potrafi się ubrać. Szkoda, bo walka o prezydencki fotel nie wymaga od razu zatrudnienia stylisty… Wystarczy odpowiedniego ubioru, by – tak jak Magdalena Ogórek – nie odciągać uwagi od tego, co ma się do powiedzenia w najważniejszych dla Polaków sprawach. Tymczasem Kukiz wychodzi do dziennikarzy ubrany w t-shirt, a do studio TV przychodzi w narzuconej na niego skórzanej kurtce. „Taki ma styl!” – możesz sobie pomyśleć Czytelniku. I masz rację, ale pamiętaj, że czasem sytuacja i okazja zmusza nas do tego, by styl ten zawiesić. Z pewnością oburzyłbyś się, gdyby ktoś na Twoje, lub Twoich bliskich, wesele przyszedł ubrany w dres. Z jakiegoś powodu nie widzisz też barwnie ubranych ludzi na pogrzebie. Tu pojawia się pytanie, czy warto tworzyć hybrydę rockmana z politykiem? Pewnie tak, skoro aktualne sondaże mówią, że Kukiz jest już trzeci w najważniejszym politycznym maratonie. Powinien być na to jakiś konkretny pomysł… Odpowiednio komunikując się z pomocą dress code-u, zawsze może być lepiej! Niemal w każdym wywiadzie widzimy Pawła Kukiza w koszulce z nadrukiem, co świadczy o pewnej nonszalancji, może nawet niezrozumieniu funkcji, o którą się ubiega. Choć na dzień dzisiejszy jest skonfliktowany z Januszem Korwin-Mikkem, to mógłby uczyć się od niego elegancji i prezencji. Przynajmniej w kwestii stroju. Moim zdaniem w tej kwestii muzyk po prostu… fałszuje.

Kukiz tvn24

 

Marian Kowalski
To nie jest „typowy Kowalski”, a budzący respekt kandydat Narodowców, który zawsze do wywiadu ubiera się w garnitur. Jednak w sieci znajdziemy sporo plakatów, z których wynika, że wcześniej nie do końca jego strój pasował do sytuacji. Mimo tego cenię kandydata za to, że zrobił w kwestii politycznego dress code-u największe postępy. Choć dopina mu się łatkę „pakera” i ochroniarza z klubowej bramki, to aktualnie w każdym wywiadzie, którego udziela zobaczymy go nienagannie ubranego. Tak wzbudza się zaufanie i wyraża szacunek do poważniej batalii, jaką jest walka o urząd prezydenta RP. Jak to ujął inicjator Instytutu Medialnego Jakub Biel, „wygląd Mariana Kowalskiego jest bardzo mylący, bo wypowiada się bardzo składnie”.

kowalski

 

Nie szata zdobi człowieka
Być może w Polsce za wcześnie jeszcze na tak różnorodne i nowoczesne kampanie, jak ta, której jesteśmy świadkami.

Być może wymagam za wiele oczekując od kandydata na prezydenta – może przyszłego prezydenta – żeby ubierał się stosownie do pełnionej funkcji. Bo chyba nic tak nie razi, jak człowiek deklarujący walkę o to, by wszystko było na miejscu, gdy sam ma problem z priorytetami i podstawowymi zasadami. Ignorancję i bunt wyrażany strojem zostawmy nastolatkom. Od kandydatów na prezydenta mamy prawo wymagać więcej. I wymagajmy.

 

 

Autorem tekstu jest Mikołaj Nowak

 

mikolaj nowakMikołaj zawodowo związany z e-społecznościami i blogosferą od ponad dziesięciu lat.
Zaczynał w Grono.net – pierwszym polskim serwisie społecznościowym, gdzie był dobrym duchem społeczności. Następnie współtworzył i koordynował komunikację poprzez projekty specjalne w Biurze Reklamy Onetu dla najbardziej wymagających klientów. Jest autorem wielu nośnych tekstów, koncepcji, rozwiązań. Aktualnie związany z „Faktami” TVN, gdzie odpowiada za strategię komunikacji marki z wykorzystaniem internetu – współtworząc unikatowy pomost między newsroomem a mediami społecznościowymi. Jest redaktorem i konsultantem newsroomu w sprawach związanych z nowymi mediami i społecznościami.

 

  • http://okruchykultury.pl Gosia Rybakowska

    Bardzo dobrze przygotowany pod kątem edytorskim i merytorycznym tekst, potrzebny na tego typu stronie.
    Warsztatowo nie mam żadnych zarzutów, które mogłabym wystosować w kierunku Autora, natomiast chętnie uzupełnię tekst o votum separatum; dress code, tak. W oficjalnych sytuacjach, w bezpośrednich starciach medialnych, etc.
    Dress code, nie – w sytuacjach, gdy świadomie budujemy kampanię np. na pikniku rodzinnym, mając na sobie kardigan i boat shoes. W takich sytuacjach garnitur wygląda po prostu nienaturalnie. Takiej kampanii w Polsce jednak jeszcze nie ma, dominują „ustawki” tabloidowe, które wychodzą bardzo nienaturalnie; no, może za pięć lat… ;)

    PS. Uwaga techniczna – nie ma wsparcia polskich znaków diakrytycznych w komentarzach i w tekście.