To niesamowite: mój dziadek nie mógł wyjść z fascynacji, że jeszcze wczoraj coś działo się w innym kraju, a już dziś czyta o tym w gazecie. Moi rodzice bardzo dziwili się, że poranne wydarzenia mogą już zobaczyć w wieczornym wydaniu wiadomości, a niedawno ja chwaliłem się tym wyżej wymienionym, że o danym fakcie dowiedziałem z twittera się z tylko minutowym opóźnieniem. Od niedawna świat pędzi jeszcze szybciej – Twitter oferuje nowy serwis społecznościowy o nazwie Periscope, który polega nie na wpisach ani zdjęciach a…transmisji na żywo wprost z telefonu.

 

Duża kasa, ale co w zamian?

Inwestycja była spora, bo Periscope został kupiony przez Twittera za 100mln dolarów. Korzystanie z serwisu oczywiście jest darmowe, a reklam jeszcze nie widać. Tuż po zalogowaniu (za pomocą konta z TT) hurtowo dodałem do obserwowanych wszystkich tych, których ceniłem sobie na ćwierkającym portalu, a mieli tu założone konto.

 periscope

Opinie na temat całego pomysłu są bardzo zróżnicowane. Ja jednak uważam, że potencjał jest przeogromny i serwis sprawdzi się doskonale. Wyobrażasz sobie transmisję z pożaru zanim na miejsce dotarły jakiekolwiek wozy transmisyjne? Nie musisz, bo takie wydarzenie już miało miejsce, pisał o tym AntyWeb.

Pozostaje tylko czekać, aż telewizje zamiast zdjęć będą puszczać streaming zanim dojadą do zdarzenia, bo przecież do nadawania wystarczy tylko smartfon. Albo z innej strony: pokaz „od kuchni” co właśnie dzieje się za kamerą w trakcie programu telewizyjnego. Albo koncert, konferencja, zjawiskowy wschód słońca, cokolwiek. Dwa kliknięcia i widowisko trwa.

Sztaby wyborcze już nie potrzebują dziennikarzy, same mogą budować narrację o dowolnej porze i z miejsca jakie tylko im odpowiada. Już teraz mówi się o tym, że w 2016 to właśnie streaming będzie kluczowy w kampanii prezydenckiej w USA.

 

Zapytałem Mikołaja Nowaka (odpowiedzialnego za strategię komunikacji „Faktów” TVN w mediach społecznościowych) o to, czy taki serwis może pomóc telewizji, lub jest częściowym jej zastępcą. Oto co odpowiedział:

Periscope działa na zasadzie prawie analogicznej jak TV: jest dostawca treści i są odbiorcy. Jednak mocno zmienia się forma, bo odbiornikiem jest smartfon z aplikacją. Na tym etapie nie zastąpi to tradycyjnej TV, przygotowania programów, ekip, które je tworzą itd. Natomiast pomysł jest w stanie ciekawie wesprzeć telewizję. Na przykład tam, gdzie niemożliwe jest wejście z dużą kamerą telewizyjną i operatorem. O ile jest gdzieś sieć / zasięg… Druga kwestia jest paradoksalna, bo Periscope to serwis nowy, ale jakość transmisji tam pozostawia wiele do życzenia. Choć Internet lubi taką „poszarpaną” jakość; jest naturalnym certyfikatem i świadczy o autentyczności zjawiska. Jednak tradycyjna TV kojarzy się bardziej z nagraniami, próbami make-up’ami i niemal doskonałością. Tomek Machała w swoim NaTemat relację z VideoFest zatytułował „Wielki pogrzeb telewizji – tysiące fanów na VideoFest”, co jest tym samym poziomem abstrakcji jak to, że apki oraz ich społeczności odbiorą cokolwiek tradycyjnej formule. Póki na tę jest popyt – a jest – to będzie trwała w najlepsze. Poza tym telewizja budzi emocje. Zobacz, ile nasi znajomi na Facebooku poświęcają czasu na komentowanie kontrowersyjnych formatów typu „Warsaw Shore”, „Celebrity Splash”, czy „Mali Giganci”. Nie widziałem, by tyle mówiono o jakichkolwiek broadcastach, czyli technologicznym filarze aplikacji, o której tu mowa. Warto też wspomnieć, że to co robią niektórzy YouTuberzy to nic innego jak naśladowanie telewizji.

 

Jakie więc zastosowanie będzie najlepsze dla Periscope?

Mikołaj Nowak (Fakty TVN): Nie mogę zdradzić, bo zaraz zastosowanie to wprowadzi moja konkurencja. Napiszę to, co logiczne: Periscope jest świetne do pokazywania uroków backstage’u. Ludzie kochają to, co po drugiej stronie kamery. Telewizja nadal kojarzy się z pewną niedostępnością. Jesteśmy jej odbiorcami, raczej nie dyskutujemy z treściami i mamy słabą interakcję z nimi. Możemy się tylko popatrzeć. Dlatego wszystko, co umożliwi nam delikatne pokazanie TV od kulis jest przeze mnie odbierane z entuzjazmem.
Przełom nastąpi wtedy, gdy dziennikarz zrobi relację z miejsca, w którym niemożliwe było użycie standardowej technologii. Jednak TV dysponuje rozmaitymi technologiami: przez duże kamery po kamery w gadżetach i ukryte… Dlatego Periscope to raczej „zabawka” dla użytkowników.

 

A jakie są moje pierwsze wrażenia?

Wystarczyło dosłownie kilka minut, by od razu powiedzieć: to jest świetne! Pomysł bardzo prosty, aplikacja banalna, a jednak bardzo mnie zafascynowała.

 

Krzysztof Gonciarz nadaje z Japonii

Krzysztof Gonciarz nadaje z Japonii

Transmisja sypiącego śniegu budzi emocje ;)

Transmisja sypiącego śniegu budzi emocje ;)

A nawet pomagałem znajomym wybrać buty w sklepie:

 

Powiem bardzo krótko: niby nic, a cieszy :)

 

Jeśli coś jednak Ci umknie – nie ma problemu. Jeżeli tylko autor wideo na to pozwoli, to można jego nagranie obejrzeć przez 12h po zakończeniu transmisji. Później znika z sieci.

Ile będzie trzeba czekać, aż któraś firma to wykorzysta jako narzędzie do marketingu? Myślę, że niewiele.

 

tt kubabiel 179x422