O rewolucji za chwilę, ale najpierw kilka słów o ewolucji. Snapchat wprowadził kolejne zmiany i fajnie, bo są… fajne. O ile samo wykrywanie twarzy i nakładanie na to efektów jest po prostu kolejnym bajerem typu emotikony (choć zdecydowanie bardziej efektownym) to na słowa uznania zasługuje dodanie grywalizacji. Rzecz, która jest ważnym elementem wielu aplikacji, została wprowadzona również na Snapie (w końcu te pieprzone punkty się do czegoś przydają). Jeśli ten wątek zostanie mądrze pociągnięty to może stać się ważnym elementem platformy społecznościowej, której użytkownicy należą do pokoleń zbieraczy punktów i nagród. 

nowa funkcja snapchat 1nowa funkcja snapchat 2

Przejdźmy jednak do bardziej łakomego tematu… Facebook i jego bardzo duża zmiana (przynajmniej tak się zapowiada). Mark ogłosił, że wprowadzą jednak przycisk „dislike” – no bo głupio tak lajkować posty o czyjejś śmierci, imigrantach, itd. Jest to o tyle zaskoczeniem, że jeszcze 2 lata temu Bob Baldwin, Product Engineer Facebooka zaprzeczał wprowadzeniu takiego przycisku, bo Facebook miał bazować na pozytywnych emocjach. Dodatkowo przykład Snapa pokazuje, że da się stworzyć platformę społecznościową, w której po wrzuceniu treści nie widzimy pozytywnej lub negatywnej oceny.

Teoretycznie to tylko jeden przycisk, ale w praktyce… 

 

1. Co oznacza dla użytkowników? 

Już teraz niektórzy chwalili Snapa, czy Twittera za to, że tam użytkownicy są bardziej autentyczni, bo nie myślą o wpisie z perspektywy ilości lajków jakie może zebrać. Teraz gdy dojdzie opcja wyrażania negatywnych opinii jednym kliknięciem, część z użytkowników może zmniejszyć swoją aktywność np. po otrzymaniu dużej ilości negatywnych ocen pod poprzednim postem. Z drugiej strony wśród znajomych nie powinno mieć to aż takiego wydźwięku jak przy komentarzach w publicznych dyskusjach. 

Druga kwestia to oczywiście dodatkowe narzędzie dla hejterów. Poza zostawieniem komentarza, który może zostać usunięty lub schowany, będą mogli wyrazić swoją ocenę jednym kliknięciem. 

facebook dislike

 

2. Co to oznacza dla firm oraz marketingowców? 

Tutaj będzie najciekawiej. Po pierwsze posty na fanpage’u każdej firmy… Dużo mniej inwazyjnie dla oka wygląda słaby post, który ma np. tylko kilka polubień, niż taki, który będzie miał kilkadziesiąt / kilkaset negatywnych ocen. Osoby odpowiedzialne za pisanie postów będą więc musiały być czujne oraz bardziej dbać o jakość zamieszczanych treści. 

Kolejna kwestia to kampanie reklamowe. Czasem wszyscy widzimy jakieś paździerze, które wypuszczone przez którąś z agencji latają po fejsie, bo wszyscy się z nich nabijają. Kampanie słabe albo nawet fatalne, ale ich twórcy próbują się wtedy bronić, że zrobił się viral i że nie ważne, że się śmiali ale jakie fajne zasięgi. Trudniej będzie przekonać klienta gdy obok zasięgu pojawi się liczba negatywnych ocen wywołanych kampanią. 

 

I wisienka na torcie… Czy „dislike” wpłynie na zasięg posta? Czy będzie zliczany jako negatywny czynnik do edge rank? Jeśli tak to będzie pierwszym narzędziem udostępnionym przez Marka dzięki któremu użytkownik będzie mógł świadomie zmniejszyć zasięg danego posta i to zmieniłoby najwięcej… 

 

karol jurga

Autorem tekstu jest Karol Jurga

Pasjonat social media oraz baczny obserwator nowinek technologicznych i startupów. Prywatnie dawkuje sobie media społecznościowe, zawodowo Social Media Manager w Agora SA. Ceni kreatywność i poczucie humoru. Uczulony na koty z Facebook i social media ninja. Chciałby zostać blogerem żeby dostawać do degustacji whiskey.